Jak zacząłem działalność w branży deweloperskiej?

Odkąd tylko pamiętam to marzyłem o tym, żeby zostać deweloperem. Chciałem to jednak zrobić inaczej, aniżeli najwięksi w tej branży. Chciałem być małym deweloperem budującym kilka domów w zabudowie szeregowej. Chciałem kupować działki budowlane a potem postawić na nich jeden lub kilka domów i sprzedać je z zyskiem. I muszę przyznać, że udało mi się to zrealizować. Dzisiaj mam ten komfort, że buduję swoje inwestycje za gotówkę. Działam całkowicie za własne środki i nie muszą korzystać z bankowych kredytów.

Pierwszy dom sprzedałem od razu

domy na sprzedaż w inowrocławiuZacznę może od początku, bo uważam, że moja historia jest warta opowiedzenia w tym miejscu. Być może moja opowieść zmusi kogoś do refleksji nad tym jak można zapracować samodzielnie na sukces. Od zawsze stosuję zasadę, żeby jeść pomału i małą łyżeczką. Zacząłem więc kilka lat temu od kupienia działki budowlanej i wybudowaniu na niej domu. Zainwestowałem we wszystko całe życiowe oszczędności. Ale zrobiłem to co sobie założyłem, czyli kupiłem atrakcyjną działkę i wybudowałem na niej piękny dom. Nie zdziwiłem się wcale, że dom ten sprzedał się od ręki. Był tak ładny, że najchętniej zostawiłbym go dla siebie. Jeśli mnie się podobał to znaczy, że każdemu też się musiał spodobać. Zarobiłem na tej transakcji całkiem sporo i potem wybudowałem na większej działce kilka domów. Zaoferowałem więc zupełnie niedrogie domy na sprzedaż w Inowrocławiu i ludzie też wszystkie wykupili. W zasadzie każda zainwestowana złotówka przyniosła mi trzy złotówki czystego zysku. Wtedy już wiedziałem, że to jest coś czym chcę się zajmować do końca życia. I tak sobie buduję zawsze tylko po kilka domków. Pomyślałem sobie, że nawet jak przyjdzie jakiś kryzys i nie będzie chętnych to i tak zawsze sprzedadzą się po kosztach ich wybudowania. Dzisiaj jestem maleńkim deweloperem, ale mogę zaoferować moim klientom niedrogie, ale bardzo ładne domki.

Kiedy zaczynałem od jednego domku to nikt z branży nie zwrócił na to nawet uwagi. Dzisiaj wielkie korporacje deweloperskie zauważają moje istnienie, ale nie stanowię dla nikogo poważnej konkurencji. Staram się sprzedawać na rok do dziesięciu domów i na taką ich ilość kupuję działki budowlane. Coraz trudniej kupić działkę w dobrych pieniądzach, więc muszę się też wykazywać nosem do takich inwestycji.